… (wymowne trzy kropki) [sucha notka part 1]

Poniższy tekst jest absolutnie bezwartościowy i prawdopodobnie zdemotywuje cię do życia. Istnieje tylko przez mój głupi kaprys. Jeśli masz resztki godności i mózg we właściwym miejscu to poszukaj czegoś bardziej wartościowego. Obejrzyj Muminki na przykład.

Byłoby się hiperaktywnym. Jednym z tych, którzy to zawsze i z przytupem. Pełnym energii, zmotywowanym, gotowym zamieniać ołów w złoto o każdej porze dnia i nocy. Żyjącym szybko, efektywnie, wyciskającym z życia jak ze świeżej pomarańczy. Zawsze szczęśliwym, zawsze zaangażowanym. Takim co to mu minuty nie przeciekają między palcami, takim, który nie miewa granic, nie miewa dni ponurej egzystencji na krawędzi kanapy. Byłoby się. Tymczasem jak na złość się nie jest.

I tak sobie siedzę. Siedzę i stukam w klawisze, sądząc po spójności i tematyce tekstu – w które popadnie. Przelotem zastanawiam się, co z tego wyjdzie, czy antyblog zdoła to przeżyć, czy nie runie z hukiem, jednak żadna wizja jego upadku nie powstrzymuje mnie przed wylewaniem kolejnego wiadra bzdur. Dziś nie mam na to ochoty, dziś paplam bez sensu, podobno kobiecie od czasu do czasu się należy.

Na moment ograniczam swoją życiową funkcję do wytwarzania ciśnienia na krześle. Na nic więcej nie mam szczególnej ochoty. Dopadło mnie. Dopadła mnie brzydka pogoda i kryzys twórczy. Podłe jędze. Tyka mnie rozlazłość. Zastanawiam się, czy by nie pozwać, w końcu tyka bez zgody, jednak do tego trzeba by złożyć jakiś wniosek. Wstać z krzesła, a tego byśmy nie chcieli. Może nawet pomyśleć. A ja taka dzisiaj zbyt wypompowana z ambicji żeby bawić się w orędowniczkę swoich praw. Dzisiaj obejrzymy serial. Który to już raz? Nie wiem. Wiem natomiast co mówią bohaterowie bez wsłuchiwania się w kwestie, a to każe mi wnioskować, że liczba jest większa niż przystoi żeby była.

Pewnie można by zrobić coś konstruktywnego. Pouczyć się. Może okiełznać piętrzący się wokół nieporządek. Przerasta dziad ostatnio samego siebie, trudno za nim nadążyć tak się mnoży i mnoży. Pogratulować, że płodny. Można by wyjść na dwór, złapać trochę słońca, zaprzestać trupiej bladości, bo ileż można powtarzać, że nie, nie jest się chorym i tak, czuje się dobrze.

Pewnie by było można, ale tak już czasami bywa, że siła przyciągania łóżka przerasta chęć bycia człowiekiem sukcesu. Bardziej kuszące zdaje się oglądanie głupich zdjęć w internecie, które jak bóg da, nie wyssą ci całego mózgu tylko cztery piąte. Ewentualnie siedzenie w miejscu i patrzenie w sufit, wszak na suficie niewiele się dzieje, widok idealny dla mózgu, którego funkcje stanęły w miejscu i ruszyć nie mogą. Jak kto bystrzejszy to może tłumaczyć medytacją lub nagłym olśnieniem. Zgłębiających sens wszechświata nikt nie rusza, a to już gwarantuje święty spokój.

Zmotywowałoby się ludzi. Tak kopnęłoby się w tyłek, żeby na pośladku zostało trwałe wgniecenie jako pamiątka własnej siły przekazu. Tymczasem dopadła niemoc. Dopadł brak zaangażowania w szeroko pojęte życie. Póki utrzymuję się w stanie rozcieńczenia, świat musi jeszcze trochę poczekać zanim go zdobędę. Minie. Wtedy będzie na serio.

Przeczytałeś? To teraz sam zbieraj się do kupy.

Reklamy

One thought on “… (wymowne trzy kropki) [sucha notka part 1]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s