Artyzm organiczny

Znowu się gapię. Znowu z drażniącą świadomością, że nie powinnam. Wiecie, niektórzy są wrażliwi na tym punkcie. Niewygodnie im pod cudzym spojrzeniem, zwłaszcza, gdy wbija się ono w ciało próbując przewiercić drogę do każdej komórki i dokładnie ją obejrzeć. Upominam samą siebie, żeby odwrócić wzrok, karcę, grożę, przemawiam do rozsądku, nadal pozostawiając oczy skierowane w tę samą stronę. Ludzie to jednak mają słabą wolę.

Oni. Przyczajone w świecie cuda natury. Ludzie absolutnie przepiękni, uosobienia niezwykłości. Boginie i bogowie w klapkach za cztery dwadzieścia, przed którymi chciałoby się rozsunąć czerwony dywan i obsypywać złotem. Dzieła sztuki na dwóch, ludzkich nogach, niekoniecznie pozbawione wad. Nie ma ich wielu. Pośród całych tłumów atrakcyjnych, seksownych, równo wpisanych między linijki powszechnie przyjętego kanonu piękna, osób, które swoją urodą wyrywają ci powietrze z płuc i odbierają mowę nie spotyka się często. Jednak natknąwszy się na nich raz, trudno zapomnieć.

Nie ma w tym cienia pożądania. Zakochania. Erotycznej fantazji. Dowodem na to – znaczną część tych niezwykłych ludzi stanowią (przynajmniej w moim przypadku) kobiety. Anty na całe szczęście lesbijką nie jest, bo by się nigdy w życiu z drugą babą na dłuższym dystansie nie dogadała. A jednak trudno zaprzeczyć obecności tego intrygującego łaskotania za żebrami. Bo podobno stamtąd płynie najszczerszy zachwyt. Z serca. Ładnie, prawda?

Nie ma też zazdrości. Nie ma porównywania. Nie w ich przypadku, nawet jeśli na co dzień myślą wyrywa się wszystkie zgrabne nogi na ulicy. Jest tylko paraliżująca chęć ciągłego patrzenia, utrzymywania się w stanie dzikiego zachwytu nad cudem, który dzieje się przed oczami. I dźwięk chodzącego po wodzie Jezusa, wypadającego z rankingu.

Człowiek. Arcydzieło boskiego rzemiosła. Istota niesamowita sama w sobie. Niezwykle skomplikowana, złożona, piekielnie trudna do opisania poza anatomiczną notatką. Żywa perfekcja.  Jednak mimo to, natura wciąż stawia przed nami kolejne dowody swojego geniuszu, które wciąż przerastają poprzednie. Z niespotykaną lekkością tworzy istoty, których piękno poddaje pod wątpliwość wszelkie ateistyczne dogmaty. Od tak, wydaje na świat swoje małe dzieła sztuki wzbudzając we mnie coraz większy podziw. Chylę czoła, choć popisuje się jędza tak, że aż nie wypada.

Ciągle przystaję przy tym, że wszyscy ludzie są piękni. Albo inaczej. Nie akceptuję brzydoty jako faktu ostatecznego, jako czegoś niepodważalnego. Czegoś, co mogłoby oznaczać więcej niż opinię jednego człowieka. Nie uważam, że negatywny odbiór jakiejkolwiek grupy ludzi mógł służyć za święte jedno i jedyne. Nie służy. W pewnym sensie wszyscy pozostają na tyle atrakcyjni, na ile w oczach pewnych osób, mogliby być uznawani za okropnych. Wszyscy mają tak samo czystą kartkę na której mogą napisać, w czyje zdanie chcą wierzyć*. Jednak nadal jesteśmy skazani na rozdzielanie w zgodzie z własnym poczuciem smaku. Na brzydkich. Na ładnych. I na tych, którzy wywracają mózg i duszę na lewą stronę.

Nadal patrzę. W końcu to wyczuwa. To ten niezręczny, a zarazem rozczarowujący moment, kiedy pora chować zabawki do szafy i iść się tłumaczyć. Próbuję ratować sytuację uśmiechem. Odwracam się szybko i odchodzę. A nuż go odwzajemni i kto mnie będzie później zdrapywać z chodnika?

*Jeśli ktoś martwi się dużym nosem to może wziąć moje. Nie mówcie mi, że to nie jest cholernie seksowne.

Advertisements

2 thoughts on “Artyzm organiczny

  1. simplifepl

    Też się gapię.
    „W pewnym sensie wszyscy pozostają na tyle atrakcyjni, na ile w oczach pewnych osób, mogliby być uznawani za okropnych.” – prawda najprawdziwsza 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s