Chorobowe.

Zdechło mnie. Zdechło, przykuło do łóżka jak nie przykuło dawno. Antykobiecie, istocie silnej w sobie, niemal niezniszczalnej, przyszło spakować cielsko w pościel i okresowo zastąpić podbijanie świata popijaniem herbatek ziołowych. Tak. Kolejny raz w historii niemożliwe do zobaczenia gołym okiem dziadostwo uziemiło siedemdziesięciokilowego człowieka. Czyli że choroba. Czyli, że znowu post będzie o niczym.

Przyczyn antykobiecego rozchorowania się oficjalnie nie stwierdzono, niemniej pojawiły się już pewne przypuszczenia…

o-chorobie-tnf

Ostatecznie wylądowałam w łóżku otwarta na ekstremalne doznania. Gorączkę na przykład. Ból nerki i ból głowy, jakby kto w czaszce borował. Nienawiść do świata. Moja dziko rozległa wiedza medyczna pozwala mi fachowo stwierdzić, że nie mam wścieklizny (brak wodowstrętu), eboli (brak krwawienia z uszu i z nosa), zapalenia jąder (brak jąder). Poległam. Poległam na najdłuższe trzy dni i trzy noce mojego życia, teoretycznie nie długo, w praktyce wystarczająco, by walić łbem o ścianę.

Na szczęście minęło. Trochę minęło. Łeb jeszcze ciężki, jeszcze się w nim kręci, jeszcze nawet boli czasem, ale mniej, ale już jest lepiej. Nie ma bezsenności. Wstawania o pierwszej w nocy i siedzenia do rana, dopóki ktoś się nie obudzi i nie zacznie dnia. Nie ma liczenia lampek nad łóżkiem, wyciągania z pamięci nierozwiązanych zadań z testów z matematyki, byle zająć czymś mózg, odciągnąć jego uwagę od wskazówek zegara złośliwie wolno suwających się po tarczy. Lampek jest dziewięćdziesiąt sześć lub dziewięćdziesiąt osiem, ale najpewniej sto, w tym jedna spalona, a odcinek b musi równać się pięciokrotności odcinka a.

Ogromną ulgę przynosi również fakt, że przyszło wstać z łóżka. Dobrze się leży, gdy nie leżysz w roli trupa. Ciało przestało być tak ciężkie, tak obolałe, tak niemożliwe do podniesienia w celu innym niż transport pęcherza do łazienki i z powrotem. Wstanie nierozłącznie wiąże się z podjęciem pewnych funkcji życiowych, omijanych dotąd z jedyną w swoim rodzaju premedytacją człowieka chorego lub wykonywaniu ich w stopniu daleko przeciągniętym przed lub poza granice normy. Można więc ułożyć pościel. Porządnie umyć zęby. Ogarnąć rozprzestrzeniający się wokół syf. Jeśli chodzi o trafienie skórą z pomarańczy do kosza w środku nocy, w gorączce, to zdecydowanie nie czuję się jeszcze profesjonalistką.

– Uczesz żesz te włosy bo ci się wsiury zalęgną!

Wsiur bądź wsiura to w gwarze drobnowiejskiej wesz. Stąd fakt zaskakujący, że pomimo rzekomego postępu naukowego oraz – wydawać by się mogło – przepędzenia mroków średniowiecza przed paroma dobrymi wiekami, wciąż mamy wśród siebie okazy uznające samorództwo. Czeszę.

I nawet jedzenie zaczyna smakować. Przestaje być jedynie kawałkiem materii, zostawiającą mdlącą gorycz w gardle przy każdym przełknięciu. A szkoda. Trochę szkoda. Zawsze można było przecież liczyć, że ten usprawiedliwiony post pochłonie kilka deko zimowego sadła. A tu już koniec. Nagle wypada zacząć jeść. Pocieszajmy się, że zmuszać się już trzeba jakby mniej.

Okres chorowania – co zaskakujące – wpłynął korzystnie na mój rozwój kulturalny. To znaczy – udało mi się obejrzeć kilka bardzo głupich filmów i zaczęłam czytać. Tak. Odświeżyłam starą umiejętność, od ponad roku podtrzymywaną jedynie napisami z seriali(u). Bo ja taka inteligentna to tylko tutaj, tylko na blogu, dla czystego fejmu. Wbrew potrzebie zwinięcia się w kłębek, zwinięcia ze świata, zrównania swoich potrzeb z potrzebami niemowlęcia, zaprzestania istnienia i odbierania rzeczywistości – udało mi się poczynić postępy. I głównie dzięki temu wracam do żywych.

Dla czujących się w potrzebie bądź nie,  polecam dwie śmieszne książki i podsyłam linki. Możecie sobie kupić, wypożyczyć albo podpierniczyć z chomika, jak wolicie. Ja idę pisać na zapas póki moc z nami.
(klik)
(klik)

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s