Na krańcu świata.

Dzisiaj modnie wywlec na światło dziennie swoją prywatność. Pokazać kawałek życia poza słowem, poza zdjęciami, poza kamerą. Uchylić rąbka tajemnicy, pochwalić się czym kto ma w zanadrzu. Jedni pokazują babcię, drudzy wyciąg z banku, inni waginę. Ja przedstawię wam skąd piszę. Trzeba iść w końcu z duchem czasu.

Mieszkam na wsi. To znaczy nie w małym miasteczku. Ani o mieścinie. Ani o drobnej miejscowości pod lasem. Mówimy tu o dziczy. Ciemnej, surowej, nieokrzesanej. Rządzącej się własnymi prawami, zatrzymanej w czasie. To tu na ulicach leży końskie łajno, psy latają bez kagańca, tutaj w piwnicach pędzi się bimber i chłop chłopa widłami zadźgał. Rozgośćcie się.

#LUDZIE
Jedyni w swoim rodzaju. Nie dowierzają technologii ani sukcesom nauki. Raz na jakiś czas ktoś umiera tutaj na drzazgę w palcu i na „co mi lekarz zrobi”. Powszechnie przyjmuje się, że gryzonie i pasożyty lęgną się z brudu, za wszelką cenę nie dopuszcza się jednak do świadomości, iż witamina C utlenia się pod wpływem temperatury, więc gotowany kartofel wcale nie jest niewyczerpanym źródłem wartości odżywczych.

Niektórzy mieszkańcy zwykli wiedzieć wszystko, co dziczy dotyczy. Nie wystawiając stopy poza próg drzwi, wiedzą kto z kim, kiedy i dlaczego. Tutaj informacja o czyimś zgonie dochodzi do osób trzecich i czwartych szybciej niż mail do rodziny z Kędzierzyna Koźle. Znam osoby, które lekko pociągnięte za język powiedzą ci wszystko. Kto się z kim kłóci, kto kogo zdradza, kto kupił nowy samochód, za ile, czy używany, kto dostał podwyżkę, czyja córka zaszła w ciążę, czyj syn emigruje z pracą, że żonie sołtysa farba do włosów skisła, a leśniczy zapuszcza wąsik.  Czasem nawet zdarza się, że któraś z tych informacji zawiera w sobie ziarno prawdy.

Poza tym ludzie tutaj są spokojni. Niekonfliktowi. Zapatrzeni na obszar własnego podwórka. Interesują się głównie swoimi sprawami. Zjeść. Wypić. Dorobić na lewo. Poszwendać się po lesie. Preferują proste rozwiązania problemów, przy użyciu środków perswazji typu siekiera  oraz święty spokój.

Są mocno zżyci z naturą. Tak. Większość myje się raz w tygodniu.

#ŻYCIE
Głównym problemem jest to, że wszędzie daleko. Mamy tu owszem drzewa, rzekę, chwasty, bydło opasowe i oryginalnych ludzi. Mamy również przystanek, teoretycznie przydatny, gdyby tylko przejeżdżał tędy choć jeden autobus, niestety nie przejeżdża i przystanek pozostaje tylko ciekawostką. Nie uświadczymy tutaj też ani jednego sklepu. Tak. Nawet takiego z z mąką, octem i chlebem z zeszłego tygodnia. Najbliższy siedem kilometrów od znaku miejscowości. Sąsiad ma dwa konie i bryczkę. Za ćwiartkę może podwiezie.

Żyjąc tutaj masz swobodę, również poza swoim żywopłotem. W miejscu, gdzie każdy ma zdrowo poryte we łbie, kolor butów niedopasowany do torebki nie zrobi na nikim najmniejszego wrażenia. Podobnie jak poplamiony dres. I tłuste włosy. I baba z brodą. Najczęściej jednak, jeśli nie będziesz pukać po domach to na nikogo się nie natkniesz. Możesz więc spokojnie kosić trawę w samym staniku. Bez obaw. U nas wszyscy tak robią.

Tutaj wszystko załatwisz. Młoda znad stawu obetnie ci włosy za pięć złotych, a szwagier sąsiada po starej dobrej znajomości odstąpi pół świniaka na święta. Zawsze znajdzie się też ktoś kto zrobi ci stół, skróci nogawki, odsprzeda pralkę za ćwierć ceny albo obije komuś mordę za paczkę fajek. Tutaj wszystko jest legalne, wszystko da się zrobić za darmo bądź półdarmo.. Pomyśl o tym, kiedy sąsiadka znowu będzie udawać, że bodaj chwilę temu zużyła cały cukier do ciasta.

I jeszcze coś. Cholerna. Jedna. Kreska. W porywie litości bóg zsyła dwie, ale za kompostownikiem, kilkaset metrów wgłąb lasu idzie jeszcze zadzwonić.

#NATURA
Cokolwiek by złego lub niejednoznacznego mówić – przepięknie to tu jest. Na tyle, by ciągle robiło wrażenie, na tyle, by lata spędzone na tęsknocie za miastem, życiem, ludźmi niosły ze sobą dozę wątpliwości, czy aby na pewno nie warto. I jednak zasypianie w ciszy i ciemności po pewnym czasie zaczyna mieć swoją cenę.

I na szczęście internet mamy tu niezły.

Reklamy

4 thoughts on “Na krańcu świata.

  1. Kobiecy Zmysł

    Myślałam, że tylko ja mieszkam w takim miejscu, gdzie diabeł już mówi dobranoc. Ale masz rację. mimo tych wszystkich mniejszych lub większych wad jakie to za sobą niesie to i tak kocham to miejsce. Za świeże powietrze o poranku. Za zieleń okolicy. Za ptaki śpiewający o brzasku. Za możliwość biegania boso – uwielbiam to robić latem. Czuję się taka hmmm wolna. Może dziwne, ale naprawdę tak się czuję. I nawet jeśli odbije mi kiedyś fanaberia, żeby spróbowac tego miejskiego zgiełku to potem i tak wrócę na wieś, bo nie ma nic piękniejszego niż to o czym napisałaś. Ktoś kto tego nie zna nie dostrzeże uroku. 🙂

    Polubienie

    • antykobieta

      Ja kocham moment, kiedy pierwszy raz w roku wyjeżdżam na rower. Wtedy aż mnie w gardle ściska tak, cholera, pięknie. Nie ma nic przyjemniejszego niż chodzenie boso po trawie! Wtedy brak zasięgu, wiejscy żule i trzysta lat świetlnych do cywilizacji wydają się nie mieć żadnego znaczenia :).

      Polubienie

  2. Anna Byczek

    Ojej, jak bardzo się to wydaje znajome. Szczególnie fragment o wszystko wiedzących. U nas babcinki w kościele podsłuchują pod konfesjonałem (true story), później info sprzedają Wiesi, Czesi, Zdzisi, no a potem to już to jakoś leci. Od siebie dodałabym jeszcze kury popieprzające po ulicy (ups, chyba sąsiadowi uciekły) i wiejskie potańcówki w remizie. Przyznam się, że przeprowadziłam się z większego miasta i ta rzeczywistość tak mocno mnie uderzyła w mordę, na początku nie umiałam się przyzwyczaić, bo wszystko było dla mnie dziwne i inne. Teraz jest okej, minęło już 6 lat od mojej przeprowadzki, dostrzegam sporo zalet.

    Polubienie

    • antykobieta

      U mnie też dokładnie 6 lat 😀 Ale nie ma remizy, są tylko domy. Kury popieprzają zdrowo jak na kury przystało, co właściwie nie wiem czy jest takie bezpieczne, bo zdarzało mi się widzieć tabliczki „Uwaga zły pies” albo „Ja tutaj pilnuję”, spoglądać za płot a tam kurczak. U nas do kościoła sporo dalej niż do sklepu, więc mało kto chodzi, ale ogólnie pod tym względem kultura jest na dość wysokim poziomie, tzn. wszyscy wszystko wiedzą, ale nikt się nie przyznaje. Pozdr,

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s