Porządkując zapomniane.

Sprzątam. Nawet Antykobiecie czasem się zdarza. Życie w nieporządku, jakkolwiek oswojone, przestało być praktyczne, stało się więc uciążliwe, a to pierwszy i najsłuszniejszy powód, by coś z tym zrobić. Otwieram więc wszystkie zamki i pewnym ruchem wyciągam na dywan swoje życie. 

Robię research tego co u mnie. W szafach, w szufladach w głowie. Odkopuję miliony wspomnień szwendających się po kątach, zbieram resztki dawnych planów rozsypane tu i ówdzie, prawie zapomniane, prawie przedawnione, dużo ich na dowód zmienności i pamiątkę po chwilowym entuzjazmie. Porządkuję wszystko po kolei, układam na swoje miejsca, w ostatniej fazie wiosennej odwilży, pozwalam, by stopniało to co we mnie niepotrzebne.

Kolorowe kartki, mieliśmy pisać list. Do kogo? Do pisarki. Co w nim miało być? Nie pamiętam. Nigdy nie napisałam pierwszego zdania, podobnie jak żadnego z kolejnych, nigdy nie zakleiłam koperty, które też była i też przepadła, nie poszłam na pocztę, nie czekałam ze zniecierpliwieniem, czy odpisze, czy da choćby znak, że doszło. Dlaczego w końcu tego nie zrobiłam? Nie pamiętam. Zbyt niewyraźne te wspomnienia od plątania się pod nogami, zbyt owite kurzem, zbyt zniszczone wolą czasu, coraz mniej z nich można odczytać, coraz mniej mi zależy, by się dało. Została z tego tylko ciekawostka, jedna z kilku, które mogę opowiedzieć. Nigdy nie stała się dużym wspomnieniem, może i szkoda, tego prawdopodobnie już się nie dowiem, choć w każdej chwili mogłabym to zmienić – Kobiecina jeszcze żyje.

Rysunki. Kiedyś mówili mi, że będę rysować, nie wierzyli, że mogłoby być inaczej. Ołówek w dłoni zawsze trzymałam lekko, lżej niż wielu innych. Zawsze gdy dotykałam kartki, robili duże oczy, pamiętam je dokładnie, ile w nich było zachwytu, ile zazdrości, ile z kolei w moim sercu czystej satysfakcji i pewności siebie. Pamiętam jak mile łechtały moje ego wszystkie komplementy, jeszcze na długo przed tym jak udało mi się je okiełznać. Myśleli, że tą właśnie drogą pójdę, tym mnie definiowali, wróżyli, że życie pokieruje mnie w stronę artyzmu, i tu wywróżyli dobrze, z tym, że z duchem minimalizmu kolory i kształty przełożyłam pod litery, one stały się dla mnie sztuką. To pierwsze poszło w zapomnienie i do dziś tam siedzi. Tak naprawdę ani przez moment nie chciałam rysować.

Zdjęcie. Na zdjęciu ona. Miała jakieś imię, jeszcze je pamiętam, takie samo jak moje, w przeciwnym razie zapewne już dawno wypadłoby mi z głowy, w końcu nie widziałyśmy się tyle czasu. Podzielił czas, podzieliły kilometry, kolej rzeczy, bieg życia. Podzieliły nas różnice, podzieliły zmiany. Czy żałuję? Chyba nie. Okruchy przyjaźni zamiotłam na szufelkę, kiedyś były, teraz już ich nie ma. To było dawno temu, trochę ją pamiętam, poszczególne gesty, wyrwane z kontekstu cechy, osierocone kadry, kosmyk włosów opadający na twarz, sięgający brody. Pamiętam też, że wieki temu, gdy odjeżdżałam powiedziałam, że będziemy się widywać  co tydzień. Nigdy później jej nie zobaczyłam.

Miliony upadłych planów. Zbyt wiele by o nich pisać, wszystkie oparzone pięciominutową motywacją. Kilka z nich nie miały prawa zaistnieć, już nawet nie żałuję. Kilka nie było dla mnie, teraz o tym wiem, teraz już rozumiem. Wiele spało pod znakiem zapytania, pora je wyrzucić, pora się ich pozbyć. Zbyt długo zagracały przestrzeń, zagarniały miejsce w głowie, zbyt długo miałam nad nimi wątpliwości. Robię porządek, pozbywam się niewypałów. Koniec.

Jedno zostało, jedno ma jeszcze szanse. Kupić latawiec, czekać na wiatr, pociągnąć za rękę, pójść na puste pole i patrzeć jak kolorowe wstążki powiewają na wietrze. Pewnie o tym zapomniała, wkrótce jej przypomnę. Tego jednego drobiazgu sobie nie opuszczę, z tego musi urodzić się wspomnienie. 

Advertisements

One thought on “Porządkując zapomniane.

  1. Socjopatka

    Ale pięknie napisane 😉 tonę w Twoich słowach 😉 a ja zawsze chciałam rysować, ale talentu brak… Od niedawna zaczęłam malować obrazy… I mimo ze lekkości w tym nie mam sprawia mi to ogromna radość, wycisza mnie a i dom tym przyozdobić mozna , bo czemu nie? Ja nie jestem idealna, wiec moj dom tez byc nie musi.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s