Żywot człowieka niewpisanego.

Mówisz mi, że w tym świecie nie ma miejsca dla ludzi żyjących poza schematem. Nie ma szans przeżycia, idąc ścieżkami innymi niż przystało. Mówisz, że cię zjedzą, że cię zadepczą, że ci flaki żywcem wyprują, jeśli okażesz, że chcesz inaczej. Patrzę na siebie, patrzę wgłąb siebie. Moje wnętrzności póki co na swoim miejscu.

Niewpisana jestem w codzienność. Nie po drodze mi do słuchania plotek, jeszcze bardziej do patrzenia w telewizor, którego braku od kilku lat jestem szczęśliwą posiadaczką. Nie znam więc ludzi ani z twarzy ani z nazwiska, nie orientuję się w aferach, w skandalach, nie wiem kto wbił sobie igłę w pośladki, zakładam, że co drugi. Konsekwentnie unikam brodzenia po kostki w shistormie lejącym się ze wszelkich zakamarków, starannie wyłuskuję media konkretne, rzeczowe, proste i prostoduszne, stąd też czerpię informacje. Z racji tej w towarzystwie uchodzę za osobę niezbyt zorientowaną w otaczającym świecie. Tymczasem ja i owszem, na świat spoglądam, z ominięciem szuflad i trawnika sąsiada oraz konta bankowego księdza z drugiego końca kraju. Jestem ignorantką, nie upieram się, że dobrze. Nie upieram się przy wielu rzeczach.

Nie znam piosenek i tu się wszyscy dziwią, choć doskonale wiedzą, że antykobiecym gustom nie blisko do wsłuchiwania się w playlisty z supermarketów. Nie znasz? Jak możesz nie znać? To przecież wszędzie leci, przecież wszyscy słuchają. Ja nie słucham. Być może kiedyś w markecie padło mi na uszy, wypadło prawdopodobnie zanim zdążyłem zapamiętać tytuł.

Niewpisana jestem w poczucia estetyki. Dziś chwali się minimalizm, a ja, widzicie, jak na złość taka nieminimalistyczna jestem. Bałagan w pokoju przedstawiałam, nadal jest, ma się dobrze, wciąż tak samo płodny i skłonny do tycia. Nie widzi mi się nijak skromność formy, subtelne akcenty, wyciszone barwy. Nie widzą mi się proste meble, duże powierzchnie, szpitalna czystość. Lubię swój mętlik, uwielbiam kolory, uwielbiam przedmioty niepotrzebne, sentymentalne, nadmiar ozdób jak na ruskiej choince. W żadnym z eleganckich wnętrz z magazynów mieszkać bym nie chciała.

Niewpisana jestem w potrzebę organizacji. O moim chaosie mówiłam. O tym, że nie wiem co z nim począć, również. A dzisiaj przecież wszyscy się organizują. Każdy dzień ma miejsce w kalendarzu, każdy da się dokładnie podzielić na godziny i minuty, stosownie oznaczone. Każdy kubek ma swoje miejsce na półce, każda sztuka odzieży swój prywatny wieszak, każdy człowiek swoją rubryczkę w organizerze. Swoje okienko, w które się wciska, z trudem się wciska, między godziny, żeby móc się spotkać, byle nie za daleko, żeby zaoszczędzić czasu i pieniędzy na bilet. Rogalik do kawy dostanie natomiast swoją starannie wykreśloną liczbę kalorii, coby wiedzieć, czy przy dzisiejszej koncepcji obiadu można pozwolić sobie na wylizanie okruszków. No więc ja się w tym nie odnajduję. Ja mimo chęci ogromnej zawładnięcia nad życiem jestem w tej niezwykłej sztuce zupełnie nieporadna.

Nie wpisuję się w modę. Mam pełną świadomość jej istnienia i jej przemijania, niekoniecznie wiem jak aktualnie wygląda, czego aktualnie dotyczy, za szybko mi ucieka, bym zechciała zerknąć na nią choćby kątem oka. Czasami zdarza mi się spoglądać na ludzi z myślą, że wszyscy tacy sami, jednak rzadko kiedy wyciągam z tego wnioski. Wyczucia stylu nie posiadam za grosz, mam za to szarą bluzę, którą noszę nieprzerwanie, z wyjątkiem momentów, gdy okresowo nie nadaje się już do zarzucenia na grzbiet. Pocieszę, że nie straszę na ulicach. Chyba.

Niewpisana jestem w potrzeby ogólne ani w żadne konkretne czasy. W potrzebę rozglądania się na boki, zaglądania w cudze mózgi, w cudze oczy, czy czasem krzywo nie patrzą. W potrzebę szukania czyjegokolwiek poparcia, czyjejkolwiek akceptacji. W potrzebę stawiania na swoim. Nie czuję, że urodziłam się za późno bądź na wcześnie. Nie czuję, że powinnam być w innym miejscu, że jestem na tej planecie, zupełnie obca, choć trochę samotna. Że świat jest głupi, a ja ponad światem. Jest różnorodny. Jest ludzki. A ja w nim. Zdarza mi się natomiast sądzić, że mnie nie rozumie. Bo tak jest. Nie mnie, ani was. Trudno pojąć istoty, które często same nie potrafią rozgryźć siebie.

Niewpisana jestem w życie, nie zniechęca mnie to ani odrobinę. Za dużą jestem egoistką. 

Reklamy

One thought on “Żywot człowieka niewpisanego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s