Strach.

Samochód sunie między drzewami. Szybko, porywczo, w okół szaleje żywioł, nocne niebo pęka wyrzucając spod siebie oślepiający blask, strugi deszczu rozmazują obraz przed przednią szybą, nie wiemy dokąd jechać, ledwo widzimy litościwie lśniące znaki, koła kręcą się w szaleńczym tempie, próbując zawieść nas daleko od obłędu. Kolejne huki i trzaski wzmagają łomot w mojej klatce piersiowej, chce mi się krzyczeć, zatrzymać i oddać nieobliczalności. Milczę. Spoglądam na jej skupiony wyraz twarzy, pocieszam, że już tak niedaleko, za chwilę będziemy, mierząc wzrokiem kilkusetmetrową wieczność. Grudy lodu łomoczą o blaszaną powierzchnię, potok płynący po asfalcie rozbryzguje się na wszystkie strony, ciemność pochłania, szalejące w okół złote rysy łamią strumień wiadomości. Jedziemy. Suchość w ustach miesza się ze smakiem przerażenia…

Strach. Najsilniejszy środek motywujący.

Boisz się burz? Anty nie, ona absolutnie, wobec żywiołu pozostaje niewzruszona, kobieta zimnej krwi, gdy niebo jest bezchmurne, błyskawice rozstawia po kątach. Kiedy pogoda sprzyja człowiekowi, kiedy świat roztacza się w okół w rytm bezpiecznej harmonii, jej serce bije właściwym rytmem, rozum nie zawodzi, ręce nie drżą, jest spokojna i gotowa, mówi, że nie straszne jej pioruny, powtarza to z pewnością i uniesioną wysoko głową. Pod błękitnym niebem trzyma swoją duszę na sznurku.

Czego się boisz? Dużo tego. Zbyt dużo, by policzyć na palcach jednej ręki, a może i dwóch, niestety, w obliczu swojego majestatu pozostaję tylko małą tchórzliwą dziewczynką, siadam w kącie pokoju i odganiam myśli. Przeraża mnie wysokość, drżą mi kolana, gdy staję na krześle. Przeraża ciasnota, nie wchodzę do piwnic pod żadnym pozorem, w głowie mam zatrzaskujące się drzwi i pochowanie żywcem. Przerażają mnie głębiny oceanów i to, co tam się kryje, samotne nocne spacery, psy, co za głośno szczekają, trąby powietrzne i karaluchy na ścianach, z zasady nie oglądam horrorów, przeraża mnie myśl, że mogłabym umrzeć za wcześnie i ktoś by po mnie płakał. Przeraża wszystko co związane z obozami koncentracyjnymi, z wahaniem wpisuję same te słowa, ich brzmienie przebiega mi po plecach bolesnym dreszczem, unikam rozmów, zapisków nader wszystko zdjęć, od pewnego czasu za każdą stroną internetową stoi moja obsesja, że przypadkiem jakieś znajdę. I boję się burz.

Grad bombarduje szyby, mimowolnie przywołuję na usta imiona wszystkich znanych mi bogów i modlę się jedyną nieobcą jeszcze modlitwą zarezerwowaną na najbardziej szczególnie okazje: boże, jeśli istniejesz i czymkolwiek jesteś trzymaj te cholerne pioruny z dala od nas. Między świętościami szepczę w duchu przekleństwa, zamykam oczy, by nie widzieć pękającego nieba i kończę myślą, że niech uderza szybko i w miarę bezboleśnie.

Brat mówi, że to bez sensu, że przecież nic się nie stanie. Dziewczyno, ogarnij się, nie świruj, jeszcze nie, w okół nas są drzewa, jeśli ma trzaskać to tylko w nie! I jest w tym pewna logika, gęste lasy kryjące w sobie ciemność, dzikość i wisielców mogą być naszą linią obrony. Chwytam się jej z nadzieją, jednak oddech nie ustępuje, krew paranoicznie obija się o ściany tętnic.

Było już tyle burz, prawda? Tyle tego było i tyle będzie, roztrzaskane pnie ściągnęły na siebie żywioł, tylu przeżyło, może faktycznie nie ma się czego bać? Tylko, że strach, strach obdziera mózg z racjonalnego myślenia. Strach paraliżuje logikę i zdrowy rozsądek, w potoku szaleństwa przestaje być na to miejsce. Staję się zwierzęciem, które ucieka z obłędem w oczach, podkulam ogon i wierzę, ze to teraz, że dziś skończę zwęglona na popiół, to się wydaje tak prawdziwe, tak bliskie, niemal pewne, przed oczami złote rysy przecinają niebo rozpuszczając się na jego granicach, w mojej głowie celują prosto w nas, zwężają się ramy prawdopodobieństwa, abstrakcja bierze górę nad rozumem. Konające poczucie bezpieczeństwa doprowadza na skraj szaleństwa, strach kruszy wewnętrzną równowagę,

Strach. Ile to osób zabił? Ile to osób zmusił, by zabić? Ilu wyrwał duszę z ciała, ilu odebrał rozum? Zaciskam powieki i zęby, wrzynam walce w fotel i próbuję czekać. Niebo wypluwa kolejne mordercze smugi światła.

Reklamy

5 thoughts on “Strach.

  1. Monika Dudzik

    Strach to jedno z naturalnych uczuć towarzyszących ludziom. Wszyscy się czegoś boimy – najgrzej jest jednak wtedy, gdy strach odbiera nam chęć do działania i staje się najgorszym wrogiem. Z tym trzeba walczyć – inaczej po burzy nigdy nie wyjdzie słońce.

    Polubienie

    • antykobieta

      Myślę, że najgorszym lękiem jaki miałam kiedykolwiek był lęk przed mówieniem tego, co czuję i co myślę. O wiele gorszym niż to, że w filmie na youtube będzie przebitka ze zdjęciem z Auschwitz. Takie lęki, które naprawdę utrudniają funkcjonowanie i bycie szczęśliwym są najgorsze…

      Polubienie

  2. Kasia

    Każdy się czegoś boi ale najgorzej jest, kiedy łapie – człowiek siada, nie rusza się i uważa, że to najlepsze rozwiązanie. Że gdy tylko drgnie stanie się największa tragedia, ta której tak się panicznie boi, ta przed którą ucieka i się chowa. Każdy strach ma jakieś skutki, tylko każdy z nas inaczej to wszystko przeżywa. Poza wszystkimi potworami, burzami, duchami, katastroficznymi wydarzeniami najgorszy strach jaki może spotkać człowieka, to strach przed byciem sobą i obawa przed reakcją innych. To wiele osób paraliżuje, powstrzymuje od działania, zabija pasje i marzenia.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s