Grzeszki.

Mam ich kilka. 

Bywa, wcale nie rzadko, że zażeram nadmiary czasu i wtedy palce mi się lepią do dosłownie wszystkiego. Chowam papierki jak najgłębiej w koszu, przed wyrzutami sumienia i przed własnym ciałem, zdradzieckie okazują się natomiast okruszki szwendające się tu i wszędzie, w efekcie zawsze kończę cięższa niż byłam. Choć przyznam, że zdarza mi się narzucać zasady, zjadam w ich świetle wafelka dziennie, minutę po północy. Zakradam się wówczas na palcach do szafki i czerwona się robię, gdy ktoś mnie zobaczy. Skradzione zabieram tak czy inaczej.

Bywa, że nie zauważam, że się nowy miesiąc zaczął.

Czasami też chciałabym cię uderzyć, ale tylko zaciskam dłonie, w głowie widzę pięść zniekształcającą policzek, maleńkie mięśnie między palcami ściskają się nerwowo, usuwam się byle daleko, bo ja nie chcę nikomu krzywdy zrobić, nie od tego mam mózg. Ale czasem, czasem to mnie drażni wszystko, duszę się w przerwach między wyrazami, wżynają mi się w skórę pierwsze lepsze słowa, roznieca we mnie ogień i dźwięk i cisza i oddech, ja przemocy nie lubię i nie praktykuję, ale zdarza się, że bym kogoś uderzyła tak po prostu z byle powodu.

Bywam zazdrosna tak naprawdę, naprawdę i wtedy czuję jakby ktoś moją wewnętrzną łagodność zalewał wrzącą wodą. Tak mnie to pali, tak mnie boli, żre mnie wręcz od środka, żre jak kwas albo jak korniki, ale się nie przyznaję, zaciskam wargi i uciekam szybko, żeby ochłonąć, żeby nie powiedzieć nic nie na miejscu. Bo przecież niczyja wina, że tak się nadymam ze złości na cokolwiek, na świat, na bzdury, na sprawiedliwość, że zaraz pęknę. Jak nalejesz do szklanki zimnego mleka to da się tą zazdrość przełknąć. Ale ja średnio lubię mleko.

Bywa, że nie zapalam światła, żeby nie widzieć bałaganu.

Bywa, że mi się nie chce bardzo. Tak naprawdę i tak na poważnie. I wtedy nie robię nic. Leżę na łóżku, śledząc wzrokiem nieruchomy sufit, porządkuję w głowie myśli i tak mi dobrze, jakbym z tym światem nie miała nic wspólnego, uwijam sobie gniazdko z prywatnych obojętności, zamykam się w nim na klucz, gromadzę bałagan i płytkie oddechy, nie rozmawiam, nie myślę, nie brnę do przodu, czujnym wzrokiem otulam muchowe nóżki, zabawnie ocierające się o siebie. Potem mucha odpełza kilka centymetrów dalej i przestaję za nią nadążać.

Zdarza mi się śmiać z bardzo głupich rzeczy, takich zupełnie płytkich, zupełnie bez sensu, na poziomie żadnym, już nawet nie niskim, zdarza mi się dać na filmwebie dwie gwiazdki i serduszko, a potem udawać, że nic nie ma na rzeczy, że mi się wcale nie podobało. Z czerwonością na policzkach chowam tylko dla siebie te złośliwe słabostki, żeby nikt nie widział. I jak chce mieć w głowie pusto, a na sercu lekko to chowam się pod kocem i w tajemnicy przed światem zaśmiewam do łez.

Czasami wiem, że zmyślasz tylko dlatego, że ja robię to tak samo.

I bywa, że mi do głowy przychodzą całkiem głupie rzeczy, kompletne bzdury, chwilowe przyćmienia, czasami słucham muzyki głośno i długo, krzykami kaleczę uszy bez końca, oddaję się cała tej rozkoszy dźwięków mocnych i brutalnych, wreszcie w dobroci ducha wyłączam telefon. Bo mi przez głowę przelatuje, że ten co to śpiewa musi być od tych wrzasków już bardzo zmęczony. I gardło go musi boleć, cale zdarte przecież. I palce, bo gitara. I że dam im spokój na najbliższy czas.

Wtedy uciekam przed samą sobą w najciemniejszy kąt pokoju.

Nie było mnie, bo uciekałam przed hiszpańską mafią, łowiłam rekiny w jeziorze Mungo i jadłam śniadanie z królową Elżbietą.

Advertisements

3 thoughts on “Grzeszki.

  1. Klamerka

    Ja zawsze uważałam, że swoje grzeszki powinno się polubić. Bo o ile zmiany na lepsze są zawsze mile widziane, to jednak nie można się załamywać, gdy nie damy rady i nadal popełniamy jakąś karygodną rzecz.
    Grzeszki nie są aż tak złe. Nie spowodują zagłady Ziemi.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s