Nauki nieścisłe.

Nieustanność.

Nieustannie moja głowa zapełnia się żywą treścią. Nieustannie umykają z niej szczegóły, wracają później bądź nigdy, nieustannie migają mi między fałdami mózgu świeże obrazy. Pochłaniam je łapczywie. Analizuję w szczegółach, chcę ich mieć dla siebie jak najwięcej, do przesady, do obrzydzenia, chcę nimi żyć i oddychać, badać wszelkimi zmysłami ciągle i ciągle. Przyjmuję informacje bez końca, pragnę trzymać je przy sobie długo, zaciskam palce na wiązkach odczuć, mocno, najmocniej, potem mam na skórze białe, bolesne bąble, a w głowie zupełny chaos. Lubię to.

Mam trzy niedrobne cele, które zamierzam realizować przez całe życie i nigdy nie przestać. I tak sądzę, że to ważne, to niezwykle istotne, żeby nigdy to nie zabrzmiały one zbyt banalnie, żeby nigdy niestały się niepotrzebne albo nieaktualne. Zawsze będą potrzebne. Zawsze aktualne. Zawsze odpowiednie.

– Stawanie się lepszą osobą.
– Szukanie radości.
– Uczenie się.

Dzisiaj będzie tylko o tym ostatnim, bo obiecałam sobie pisać krótsze posty.

I tak sobie myślę, że to się wszystko fajnie zbiegło, bo dopiero co był dzień edukacji narodowej i mieliśmy w szkole fajną akademię, więc mogę nawiązać, bo przecież o to chodzi, o naukę. O pochłanianie świata. O doświadczanie bez końca, bo widzicie, tak się mówi, że człowiek im dłużej żyje tym się robi mądrzejszy, a ja już nie wiem co o tym myśleć, bo przecież znam tylu ludzi, ewidentnie starych i ewidentnie głupich i to jakby jedno drugiemu przeczy. I myślę, że o tym się zapomina, że wiedzy nie zdobywa się od tak. Nie zdobywa się nawet przez udział w wydarzeniach, trzeba te wydarzenia przeżywać. Czerpać z nich, nigdy nie przestawać. Nigdy.

Świat na zewnątrz mnie ocieka informacjami, a ja je zbieram jak owoce, bo przecież mogę, bo przecież to nie kradzież wziąć z ulicy coś niczyjego, nie muszę prosić o pozwolenie, nie muszę się bać, to takie proste, prawda? Chodzisz, obserwujesz, gromadzisz. I nagle jesteś bogaty. Ja wiem, że ludzie mają z tym problem i mnie łatwo mówić, bo jestem chłonna jak podpaska i zawsze się do mnie to wszystko przylepia, tak samo z siebie. Wiem, że się zapomina. Że się ignoruje. Że to się wydaje głupie, te pojedyncze słowa w książkach, w filmach, w internecie, to tylko przemyka, prześlizguje się przez rozum, ucieka i już nic nie ma. A mogłoby być.

Gdyby tylko mieć umysł otwarty i traktować wiedzę z należytą powagą. Gdyby tylko dać w głowie pobrzmieć słowom chwilę dłużej. Gdyby tylko je zechcieć, gdyby przestać mówić o nauce w czasie przeszłym, wypuścić ją z podręczników, nabrać zaufania kiedyś straconego lub traconego teraz. I nie chodzi o wszystko, nie chodzi o łykanie każdej gorzkiej kropli ściekowej lejącej się z sieci. Nadmiar nigdy nie jest wskazany. Ale trochę, trochę zawsze warto brać. Bo dają.  Bo to jest proszę państwa po prostu cenne.

Życzę z okazji pierwszej lepszej nie głupieć na starość.
Czerpać.
***
Błędy standardowo sprawdzę jutro, pojutrze lub nigdy. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s