Pisać.

Wracam. Wracam, bo znowu zachciało mi się bloga. Znowu zapomniałam, że każdy wcześniejszy zarżnęłam brakiem czasu i postępującą niechęcią, że temu też prawie dałam skonać i znowu nie obchodzi mnie, że chyba, choć niestety, nie jestem do tego tak zupełnie stworzona. Na szczęście nie przyszłam tu po to, by się komukolwiek z własnej naiwności tłumaczyć. Przyszłam tu po to, żeby pisać.

Pisać tak po prostu.
Pisać, bo lubię lepić ze sobą słowa.
Pisać nieskrępowanie, bezwstydnie, intymnie, zupełnie po swojemu, dziwnie niekiedy, całkowicie szczerze. Wywlekać tu wszelkie swoje obrzydliwości. Pisać z przekonaniem i z czystym sumieniem,
Pisać swobodnie, bo w swobodzie szczęście.
Pisać, to znaczy nie zmieniać świata ani ludzi.
Pisać, to znaczy niekoniecznie być dla wszystkich przykładem. Pisać czasami z gorszej swojej strony.
Pisać, to znaczy nie zawsze reprezentować sobą coś więcej.
Pisać, czyli niekoniecznie mieć porządek na biurku.
Pisać, czyli nie pod linijkę i nie wbrew sobie. Pisać rozważnie, cierpliwie, spokojnie.
Pisać, tak, żeby głównie dla własnej radości.
Pisać, bo głupio na głos gadać do siebie.

Dzień dobry znowu.
To moja ostatnia szansa do czasu kolejnej.