Skazane na (nie)wieczną banicję

Posty skazane na banicję, posty w wysokim stopniu niezadowalające, które nie przekazały tego co powinny, ale trzymam dla nich póki co pewną szansę, może jeszcze wrócą, może się pokazą, póki co należy im się lanie na gołe dupsko i naprostowanie.

„Poznaj nudziarę”
Muzyka łagodnie spływa z głośników komputera, rozmowa toczy się w rytmie spokojnym i uporządkowanym, chłodne słońce muska skórę, napój jest słodki i orzeźwiający, przyjemnie. Przepraszam wszystkich, wstaję, idę do łazienki. Patrzę w lustro, makijaż na miejscu, włosy potargane, tak miało być. Wzdycham.
– I co stara? Nie zrobiłyśmy dobrego wrażenia, co?

Prosiła, żebym się odzywała. Żebym nie siedziała jak dupa wołowa, za bardzo nie robiła wstydu, żeby nie pomyśleli, że wiecie, ledwie przyszli, a ja już coś do nich mam i nie chcę z nimi rozmawiać. Prosiła żeby za długo nie milczeć, za długo nie wbijać wzroku w niekonkretny punkt, prosiła, żebym dała się polubić, nie dała zniechęcić, bądź towarzyska, anty, bądź towarzyska, tylko o tyle proszę. Słowa te miałam na uwadze cały czas, trzymałam się ich cierpliwie i bezwzględnie. Nic chciałam zrobić nikomu przykrości, nie wiem czy zrobiłam, nie chciałam jej zawieść, choć być może zawiodłam, w każdym razie wszystko poszło niezupełnie tak jak pójść powinno.

Bo ja z tymi ludźmi naprawdę zamieniłam w życiu dwa słowa, znam ich ze słyszenia, czyli że wcale. Nie tak łatwo wyrwać się z kręgu obcych dla mnie ludzi, mogę wiedzieć o tobie prawie wszystko i nie wiedzieć nic, możemy pójść razem na herbatę i wyjść jako dwie osoby nie mające ze sobą nic wspólnego, to takie zagmatwane, powiedzmy, że uważam człowieka za znajomego dopiero wtedy, gdy zaczynam żywić do niego jakiekolwiek uczucia. Do nich nie żywiłam żadnych, figurowali w mojej głowie jako istoty żyjące o konkretnej budowie anatomicznej, o konkretnych danych osobowych, miałam więc pełen komplet informacji potrzebnych do tego, by w dalszym ciągu nie móc powiedzieć o nich nic szczególnego.

Lubię poznawać ludzi, z obcymi nie mam problemu, jeśli ktoś mnie przedstawi. To bardzo istotny etap, w przeciwnym razie będę się piętnaście minut zastanawiać zanim zapytam o godzinę, jednak już jedno słowo, jedno słowo wystarczy, żeby dystans się skrócił, a anty nabrała pewności. Poznanie obcego może wiązać się z poszerzeniem grona przyjaciół o kolejną interesującą osobę, o ile któreś z nas wykona pierwszy krok.

I nie było absolutnie tak, że siedziałam i patrzyłam w telefon, bo za bardzo nie mam w co, to była uczciwa zamiana, kosztem internetu i szeroki użytecznych funkcji zawłaszczyłam sobie spokój od wpatrywania się w ekran, nie, nie o to chodziło, ja po prostu nie miałam nic do powiedzenia. A przecież jest tyle tematów. Jak zdrowie? Dziękuję, w porządku, tym się zaczyna i na tym się kończy, zapada milczenie i znów patrzymy w ścianę. Nie jestem jeszcze aż tak mdła, by o ostatnio przebytej jelitówce opowiadać z najbardziej pikantnymi szczegółami. Pogoda? Jak pogoda. Znowu grzeje aż się żyć odechciewa, mój tyłek ocieka potem i chyba się od tego siedzenia szybko nie odkleję. No cóż. Moja rodzina odcięła konieczność rodzinnych spędów  wcześnie i zdecydowanie, uznając za zupełnie niepotrzebne utrzymywanie wymuszonych kontaktów z ciotką nieobecną w naszym życiu pod żadnym względem, nie przywykliśmy do zapychania czasu gorzkimi popłuczynami  z najmniej istotnych warstw życia, to nam się wszystko wydaje takie płytkie, za płytkie, by choćby otwierać usta, odzywamy wyłącznie, gdy chcemy coś powiedzieć.

Mówili o ludziach, o ludziach, których nie wiedziałam na oczy oraz co kojarzę z nazwiska i niczego innego, mówili o tym, kto z kim, robili duże oczy, bo przecież on i ona, to nie może być, słuchałam, kiwałam głową, niech im będzie. Ja w parach mam rozeznanie takie, że mój dziadek chodzi z moją babcią, nawet mają obrączki. Mówili o muzyce, niewiele miałam do dodania, wykonawców nie kojarzyłam wcale, trudno mieć o to do kogokolwiek pretensje. Byli w porządku. Naprawdę w porządku, nie dobraliśmy się i tyle.

Nie rozmawiałam, nie miałam co powiedzieć, siedziałam lub szłam obok, słuchając, lubię to robić, lubię nadstawić uszu i jakby nie istnieć, zwykle wyrzucam z siebie słowa bez opamiętania, czasami jednak milknę i zdaję się na to, co ktoś inny ma do powiedzenia. Szłam równym tempem w ciszy i spokoju, szeptała mi na ucho „no mów coś”, a ja nie mówiłam, w głowie nadal nie było pomysłu, nie było słów, nie odpowiednich – nie było jakichkolwiek, które można by włożyć między wargi, ja naprawdę chciałam, ale zabrakło nawet błahostek, wydarłam się więc na całą ulicę i kilka sąsiednich: stepie, szeroki, którego okiem, nawet sokolim… nie pomogło.

Nudna jestem. Trudno ukrywać fakty tak oczywiste, nigdy nie należałam do osób, które mają na swój temat cokolwiek do powiedzenia, zawsze zapytana odpowiadałam zakłopotaniem. Co u ciebie, anty? Niespodzianka, znowu nic! Bo ja przeważnie to niewiele robię. Lubię spędzać czas czasem biernie i czasem nieambitnie, lubię leżeć i patrzeć w sufit, próbując pojąć świat przetaczający się poza granicami mojej czaszki, to mnie pochłania, taka jestem, uciekam myślami tam, gdzie nie można mnie znaleźć. Niezorientowana w rzeczywistości nie staram się za nią nadążać, nie mam na to ochoty, nie jestem z tych, co sypią z kieszeni świeżymi nowinkami, jeszcze gorącymi, z życia swojego, przyjaciół albo znajomych znajomych, to ostatnie się zdarza, zdarza się czasem, ale gdy snuję swoją opowieść uniesionym w entuzjazmie głosem, oddech mojego rozmówcy stopniowo się wypłyca, a powieki bezwładnie opadają w dół. Lubię myśleć, że chodzi o problemy z utrzymaniem kontaktu wzrokowego. Poza tym rzadko wmawiam sobie, że jestem choć w połowie tak interesująca jak bym chciała, moje wyobrażenie na własny temat posiada bowiem wszechstronnie rozwiniętą, barwną osobowość i wiedzie życie pełne fantazji, pełne ekscytujących wrażeń, jak z reklamy, zupełnie nie jak ta ja na zewnątrz umysłu.

Poznaj nudziarę, która czasami lubi tylko milczeć, tylko rozmyślać, tylko się uśmiechać. Poznaj tą, co niczym się nie interesuje w stopniu wyższym niż prawie żaden, poznaj tą bez szczególnej pasji i szczególnego hobby, która chwyta informacje łapczywie, lecz pojedynczo, jedną po drugiej, nigdy nie zagłębia się w temat, nie czuje potrzeby. Poznaj tą, która dużo gada, ale niewiele myśli, która dużo rozmyśla z ustami zamkniętymi na kłódkę, tą, która nie wyróżnia się niczym, ale sama o sobie sądzi, że jest wyjątkowa, poznaj wszystkie moje odchyły, moje szaleństwa, poznaj mnie jaką jestem, posłuchaj bzdur, które z siebie wylewam i patrz jak tańczę, chociaż nie potrafię. Pobądź ze mną przez chwilę, niekoniecznie z kimś kim powinnam być, byś się do mnie przekonał, wypij łyk herbaty, a potem idź sobie w świat.

Nie polub mnie, ale dowiedz się kim jestem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s